Każdy ma takie Walentynki, na jakie zasłużył

Nasze zasługi dla świata są, jak widać, wątpliwe.

Ojciec ciężko zakatarzony. Matka w trybie mombie (mum+zombie), stara się nie podłapać przeziębienia. Książniczka w nastroju jęczybułowym („jest mi smutno, bo nikt nie przychodzi i nie mam się z kim bawić” – rodzice się nie liczą przecież) i dlaczegowatym („dlaczego? dlaczego? DLACZEGO?”). Ale za to Gucio wyhodował wreszcie dwie dolne jedynki, na które czekaliśmy od półtora miesiąca. Wyglądaliśmy ich niecierpliwie bardzo, dniami i nocami. Matka głównie nocami. W końcu wyszły, a Gucio całą niedzielę był wzorcowym słodkim bobasem, turlał się spokojnie po kojcu, z zapałem waląc grzechotką o pręty, prezentując w pocie czoła wypracowane czworaki i rozkosznie wołał, że „Ga!”. Wszystko było dla niego”Ga!” dzisiaj.

W sumie Walentynki uważamy za udane.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s